CZY ROZKUJĄ GDAŃSKĄ SKAMIENIELINĘ?

POPiS-owy wariant demokracji w III/IV RP, czyli „wszystkie drużyny z tej samej gminy” znajduje zastosowanie nie tylko na szczeblu centralnym. Bardzo dobrze sprawdza się również w samorządach, a przykładem na potwierdzenie tej tezy jest Gdańsk, uchodzący za niezwyciężony bastion Platformy Obywatelskiej. Tymczasem w grodzie nad Motławą istnieje opozycja, reprezentowana przez niebagatelną liczbę członków rady miasta i choćby z tego tytułu dysponująca w walce o interesy gdańszczan instrumentami wielokroć skuteczniejszymi niż te, jakie mają pozostałe partie i stowarzyszenia, o szeregowych obywatelach nie wspominając. Sęk w tym, że tą opozycją jest Prawo i Sprawiedliwość, żywotnie zainteresowane utrzymaniem dotychczasowego stanu, nawet za cenę braku swojego prezydenta i uzyskania większości mandatów radzie miasta. Stąd m.in. wyznaczanie do rywalizacji z Pawłem Adamowiczem, ksywa „Budyń” takich dyletantów jak – poprzednio – Andrzej Jaworski (przy okazji – niepospolity geszefciarz), a teraz – Kacper Płażyński znany głównie z tego, że jest synem nieżyjącego Macieja „Przerwy” Płażyńskiego, niegdysiejszego założyciela… PO.

Pewne nadzieje na rozłupanie POPiS-owej skamienieliny niesie nowa, przedwyborcza inicjatywa obywatelska, w której nazwie zawarto jej główne przesłanie: GDAŃSK TWORZĄ MIESZKAŃCY. Start tego przedsięwzięcia nastąpił w minioną środę, 27 czerwca 2018 na dziedzińcu gdańskiej rady miasta, a głównym punktem spotkania z trójmiejskimi dziennikarzami było przedstawienie kolejnego – bodajże czwartego – kandydata na prezydenta Gdańska.  Jest nim 44-letni Jacek Hołubowski, gdański przedsiębiorca, który trzy lata temu bezskutecznie kandydował do Sejmu RP z drugiej pozycji na liście Kukiz’15, uzyskując 4881 głosów, prawie dwukrotnie mniej niż otwierająca listę Magdalena Błeńska. Dla niej wybory zakończyły się sukcesem, w czym istotna zasługa także niżej podpisanego, patrz „WYBRZEŻOWY DESANT KUKIZA”. Niestety, nasza faworytka nie zagrzała długo miejsca w stowarzyszeniu, które ją wypromowało i przeszła do obozu „dobrej zmiany” czyli Porozumienia, kierowanego przez niejakiego Jarosława Gowina – czołowego obrotowego III/IV RP z priorytetem na ciągłe pozostawanie w POPiS-owej gminie.

Tercet założycielski GTM. Od lewej: Dorota Dudek – radna PiS do minionej środy, Jacek Hołubowski – kandydat na prezydenta Gdańska i Łukasz Hamandyk – radny PiS do listopada 2017 roku 

Czy istnieje ryzyko, że GTM w podobny sposób zawiedzie nadzieje gdańszczan żywotnie zainteresowanych odsunięciem od władzy nad miastem POPiS-owego układu? Oczywiście, że istnieje ale jest ono pomniejszone zarówno dzięki uniwersalnemu charakterowi ruchu (otwartość na wszystkie środowiska), jak i oczywistemu zapotrzebowaniu jego liderów na pozyskanie jeśli nie kadrowego wsparcia, to  przynajmniej sympatii ze strony gdańszczan, którzy coś dla swojego miasta zrobili i wiedzą, jak można zrobić znacznie więcej. Na pohybel różnej maści „Budyniom”, ich poplecznikom oraz koncesjonowanej partyjnej „opozycji”. 

Nie lekceważyłbym również wsparcia udzielonego inicjatywie J. Hołubowskiego przez Dorotę  Dudek, radną PiS, która pożegnała tę partię akurat w momencie jej świetlanej teraźniejszości i przewidywanej równie optymistycznie przyszłości.  Miejmy nadzieję, że jej przykład podziała motywująco nie tylko na pozostałych radnych PiS.

Jacek Hołubowski: – Najważniejszym postulatem jest zakończenie hegemonii dwóch największych partii w Gdańsku. To pole bitwy, któremu mieszkańcy tylko się przyglądają i w odpowiednim momencie mają przynieść głosy. My chcemy to zmienić. Jesteśmy otwarci na wszystkie środowiska, od prawa do lewa. Jesteśmy do dyspozycji mieszkańców i zapewniam, że zrobimy wszystko, by wypełnić ich wolę.

Dorota Dudek: – Skorzystałam z zaproszenia stowarzyszenia Gdańsk Tworzą Mieszkańcy jednocześnie rezygnując z członkostwa w klubie Prawa i Sprawiedliwości. Odeszłam z klubu PiS, bo GTM to zgrana i aktywna grupa ludzi, która chce tu i teraz działać na rzecz lokalnej społeczności. Mam nadzieję, że nadchodzące wybory zakończą rządzenie Gdańskiem przez dwie partie.

Niestety, pierwsze komentarze POPiS-owych trolli pod prasowymi wzmiankami o powstaniu GTM przekonują, że aktywistów obywatelskiej inicjatywy czeka ciężka praca z dotarciem do świadomości gdańszczan. Najtrudniejsze wydaje się odbrązowienie wizerunku P. Adamowicza jako wybitnego dobrodzieja miasta. Kilkanaście lat nachalnej promocji oraz zmasowanego wsparcia trójmiejskich mediów zrobiły swoje. Póki co, GTM może liczyć na wsparcie niżej podpisanego w dziele demaskowania tego oszustwa. Szczegóły przedstawię niebawem.
Tekst i zdjęcia:
Henryk Jezierski
(27.06.2018)