43 FPFF GDYNIA: „FUGA” JAKO SZPARA…

Stare powiedzenie mówi, że lepiej być młodym, pięknym, bogatym i zdrowym, bo na ch… staremu, brzydkiemu i biednemu jeszcze choroba? Są jednak tacy, którzy z obiektywnymi przeciwnościami losu – wad fizycznych nie wyłączając – potrafią walczyć z iście bohaterską determinacją. Co z tego, że na przykład – tu wcielam się w postać kobiecą – jestem urodziwa jak noc listopadowa, a chciałabym robić za gwiazdę filmową? Przecież można napisać scenariusz, zaangażować do jego realizacji producenta(ów) i reżysera, po czym – albo przed czym – obsadzić się w roli głównej, uatrakcyjniając ją jeśli nie powalającą urodą to przynajmniej śmiałością obnażania swoich, choćby najbardziej wątpliwych, „wdzięków”.

Na taki pomysł wpadła Gabriela Muskała, scenarzystka filmu pt. „Fuga„, wyreżyserowanego przez Agnieszkę Smoczyńską i opłaconego przez tyle firm i instytucji, że daruję sobie ich wymienianie, odsyłając do „metryczki” tego dzieła na końcu tekstu. O czym zatem jest rzecz cała? Mówiąc krótko – na dobrą sprawę o niczym. Oto bohaterka o imieniu Kinga/Alicja dowiadując się, że mąż chce ja opuścić wraz z synem Danielem, zabiera tego drugiego do samochodu, po czym wali z impetem w przydrożne drzewa. Dziecko wylatuje przez szybę auta i wygląda na martwe. Matka chce do niego dołączyć rzucając się pod inny samochód. Taki, niestety, nie nadjeżdża. Nasza bohaterka idzie więc w las, trafia na tory kolejowe i w takim miejscu budzi się bez świadomości skąd jest i dokąd podąża.

Po dwóch latach tajemniczej egzystencji trafia przed kamery programu telewizyjnego o zaginionych i  zostaje rozpoznana przez teścia. Wraca do domu, gdzie oprócz teściów czeka mąż i cudem ocalały z wypadku syn. Nie potrafi jednak odnaleźć się w nowej/starej rzeczywistości. Owszem, niby próbuje, dogadzając mężowi na wszelkie sposoby – seksu oralnego w samochodzie nie wyłączając – lecz niedosyt pozostał. Jakiś atawizm ciągnie ją do powtórzenia dwuletniego niebytu. Bierze więc z sobą tylko torbę podróżną i opuszcza dom.

Taka nicość fabuły zmusza do sięgnięcia po „”fajerwerki”. Dla G. Muskały poza wspomnianym seksem oralnym prawdopodobnie jest to np. długotrwałe, trwające sporo ponad minutę, obnażanie dolnych partii ciała w obecności filmowych teściów, męża i syna Daniela na dodatek. Tytułowa fuga ma wprawdzie odniesienia psychologiczne ale bardziej znana jest w budownictwie – jako przerwa lub szpara między kafelkami względnie cegłami. Nie będę tłumaczył, który fragment Muskały kwalifikuje się pod to określenie.

Ktoś zapyta: skoro pokazała dół, to dlaczego pominęła mniej obrazoburczą górę, czyli kobiecy biust. Wydaje mi się, że z powodu jego nikłej wydatności. Został zatem przysłonięty skórzaną kurtką, choć określenie „atrakcyjny” w wypadku odsłoniętego dołu scenarzystki filmu „Fuga” również byłoby nadużyciem.

Na konferencji prasowej realizatorów omawianego „dzieła” nie zostałem. Po 100 minutach oglądania  takiego gniota najzwyczajniej zabrakło i chęci, i sił.

Henryk Jezierski

„FUGA”
Reżyseria: Agnieszka SMOCZYŃSKA, scenariusz: Gabriela MUSKAŁA, zdjęcia: Jakub KIJOWSKI, scenografia: Jagna DOBESZ, kostiumy: Monika KALETA, dźwięk: Maria CHILARECKA, Niklas SKARP, Marcin LENARCZYK, montaż: Jarosław KAMIŃSKI, reżyser castingu: Żywia KOSIŃSKA.
Obsada: Gabriela MUSKAŁA, Łukasz SIMLAT, Msałgorzata BUCZKOWSKA, Halina RASIAKÓWNA, Zbigniew WALERYŚ, Piotr SKIBA.
Produkcja: MD4, producent i producent wykonawczy: Agnieszka KURZYDŁO, koprodukcja: Axman Production, Common Ground Pictures Gothenburg AB, Film i Vast, Odra-Film, Magiclab, Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy, kierownik produkcji: Kamila KUŚ, współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Czeski Fundusz Filmowy, Eurimages, Dolnośląski Fundusz Filmowy z funduszy miasta Wrocławia i Województwa Dolnośląskiego, Mazowiecki Instytut Kultury, dystrybucja: Kino Świat.